Koło Miejskie PZW w Kołobrzegu
http://www.1479.pzw.org.pl

Aktualności

Prośba spławikowca

Aktualności | 2014-05-18 | Publikujący: Koło Miejskie PZW w Kołobrzegu

Do zarządu naszego koła wpłynęła prośba w sprawie podjęcia kroków zmierzających do zmiany obowiązujących nad Parsętą przepisów dotyczących stosowania przynęt naturalnych. Ze względu na wagę zagadnienia zarząd postanowił zamieścić treść listu na stronie internetowej aby więcej osób mogło się z nią zapoznać i wypowiedzieć w tej sprawie. Oczekujemy na komentarze i korespondencję, którą niezarejestrowani mogą wysyłać także na naszego maila: pzwkolobrzeg@wp.pl

Szanowni koledzy piszę do was w sprawie, która mnie nurtuje już od dawna i nie daje spokoju. Przedstawiać się nie muszę bo większość mnie zna. Nazywam się Jezierski Tomasz i jestem wędkarzem koła Miejskiego. Zwracam się do zarządu koła o wystąpienie do zarządu okręgu o zliberalizowanie przepisów wewnętrznych na szczeblu okręgowym. Właściwie to chodzi o jeden przepis, który dotyczy możliwości stosowania przynęt pochodzenia naturalnego na różnych odcinkach rzeki Parsęty. Ja jako pasjonat wędkarstwa spławikowego, w szczególności rzecznego (moje ulubione metody to bolonka i bat) mam niemalże „pod nosem” piękną rzekę na której mogę kontynuować i uskuteczniać swoja pasję i hobby. Na odcinku rzeki na jakim najczęściej wędkuję czyli od Rościęcina do Bard (most) poza okresem letnim od 01.06 do 30.09 istnieje zakaz stosowania przynęt naturalnych zwierzęcych, można natomiast używać przynęty naturalne roślinne.  Niestety z doświadczenia wiem, że nie są one skuteczne zwłaszcza w okresie wiosennym. I ryba nie reaguje na tego rodzaju przynęty. Paradoksalnie w okresie, kiedy dopuszczone do stosowania są przynęty zwierzęce świetnie się spisują przynęty roślinne, gdyż woda jest już na tyle ciepła a ryby żerują lepiej i nie ma potrzeby stosowania przynęt zwierzęcych. Proszę więc zarząd o rozpatrzenie możliwości dopuszczenia do stosowania przynęt zwierzęcych na odcinku Parsęty znakomicie nadającym się do uprawiania wędkarstwa spławikowego czyli np. od mostu w okolicach Wrzosowa do ujścia. I nie chodzi tu o całe spektrum a jedynie o białe robaki i pinkę. Piszę to przede wszystkim we własnym imieniu ale wiem , że jest więcej wędkarzy, którzy podzielają moje zdanie.

Jako argumenty za taką liberalizacją przepisów mam kilka:

·         Bardzo niewielka ilość wód w okolicy w której mieszkam w jurysdykcji PZW wymienię na których można uprawiać wędkarstwo spławikowe z pełną gamą przynęt: Parsęta odcinek nizinny – krótki i mało atrakcyjny dla metody spławikowej  (10 km) rzeka Błotnica (tylko okres wiosenny zorientowani wiedzą dlaczego) w Głowaczewie  i najbliższe jezioro Pławęcino ok. 13 km. Czarny Staw Niekanin.     

·         Niczemu nie służy takie ograniczenie, ponieważ wiem, że większość wędkarzy łowiących to zwolennicy łowienia na spinning troci. Bardzo niewielu wędkarzy spławikowych w najlepszym okresie dla tej metody czyli letnim łowi na Parsęcie. Ale tematem warto się zająć by wędkarze spławikowi jako mniejszość nie była dyskryminowana poprzez przepisy. Dla porównania podam taki przykład co by było gdyby wprowadzić takie ograniczenia polegające na tym, że w okresie ochronnym szczupaka wprowadzić zakaz stosowania spinningu i można by było łowić troć tylko na muchę.

·         Troć w okresie tarła nie jest rybą żerującą i skoro można łowiąc na spławik używać przynęt roślinnych to co za różnica czy będzie to np. kukurydza czy biały robak.

·         Przepis ogranicza ale nie chroni niczego. Większy efekt przyniósł by zakaz zabierania np. keltów spływających po odbytym tarle.

·         Jeśli chodzi o przyłowy ryb łososiowatych to równie skuteczne są np. kukurydza czy serek stosowany przez „speców” od lipieni.

·         Nie tu leży lekarstwo na bolączki tej rzeki, której głównym problemem jest  kłusownictwo prądem i sieciowe oraz kłusowanie na oścień w okresie tarła na mniejszych dopływach.

·         Taka liberalizacja przepisów nie przyniesie negatywnych następstw  a jedynie podniesie walory wędkarskie tej pięknej rzeki.

·         Przeczytałem „Informator krainy pstrąga i lipienia” dla okręgu Poznań, z którym nasz okręg ma podpisane porozumienie i ma on w wykazie swoich wód w tym informatorze rzekę Drawę. O której mogę powiedzieć, że się nad nią wychowałem. I tam dopuszczone jest łowienie na wszystkie przynęty naturalne. Znam jakby powód a przynajmniej się go domyślam dlaczego tak jest. Ponieważ jeszcze kilka lat z rzędu w ich inf. Stało że można tam łowić tylko na spinning i muchę. W tym roku ku mojemu miłemu zaskoczeniu widząc taką zmianę pomysłem sobie dlaczego u nas nie może być podobnie.  Wracając do tego dlaczego okręg Poznań tak podszedł do tematu. Ponieważ wielu autochtonów zanim ta woda „należała” do okręgu Poznań łowiło tam i pewnie nadal łowi różnymi metodami i okręg Poznań nie był w stanie wyegzekwować tego przepisu. A  poza tym czemu miałby służyć taki zapis?  Podobnie mogłoby być nad naszą Parsętą.

·         Taka zmiana będzie korzystna dla rozwoju wędkarstwa spławikowego naszym regionie. Ponieważ twierdzę, że lobbowanie wędkarstwa spinningowego przez zarządy kół (trociowego w szczególności ze względu na atrakcyjność poławianych ryb) przyczynia się do zaniku zainteresowania tematem wędkarstwa spławikowego a wprowadzanie takich przepisów ograniczających stosowanie określonych przynęt ma związek z tym i jest jakby tego konsekwencją.

·         Zdaję sobie sprawę że mój postulat może nie cieszyć się zainteresowaniem w gronie zarządu ze względu na odmienne preferencje wędkarskie członków zarządu. Pragnę jednak przypomnieć, że zarząd to nie wszyscy wędkarze. 

·         Słyszałem kiedyś takie stwierdzenie, że to nie metoda połowu  czyni z wędkarza szlachetnym a podejście do wędkarstwa i łowienia ryb samego wędkarza. Jak najbardziej się z tym zgadzam.

·         Odcinek rzeki, jaki proponuję nie jest to mały pstrągowy ciurek, gdzie bez nęcenia i gołym okiem można namierzyć ryby (często pstrągi są celem tak łowiących na tego rodzaju rzeczkach pseudo wędkarzy)  i je wyłowić. W przypadku odcinka Parsęty, który zaproponowałem nie ma możliwości namierzyć ryb wzrokowo trzeba zanęcić w odpowiednim miejscu odpowiednio dobraną i spreparowaną zanętą oraz odpowiednio dobranym i umiejętnie użytym sprzętem  i to nie daje pełnej gwarancji sukcesu. Takie wędkarstwo nie jest łatwe i nie nazwałbym go w celu zdyskredytowania obraźliwe gliździarstwem. Kto próbował doskonale o tym wie a kto nie próbował a chce się przekonać niech spróbuje.

Z pozdrowieniami

Tomasz Jezierski